Czy kicz jest sztuką? Raczej tak, bo przecież sztuka jest związana z nieużytecznością, a rolą kiczu jest – jak zauważa Abraham Moles, autor książki pt. Kicz, czyli sztuka szczęścia – uprzyjemnianie życia. Kicz ma w związku z tym funkcję społeczną, bo pokazuje, że dany przedmiot służy nie tylko do tego, aby być użytecznym, ale jest jakby pretekstem do pokazania jeszcze czegoś innego, na przykład do zasygnalizowania wyrafinowania. Jednak, jak zauważa autor wspomnianej książki, przedmioty kiczowate nie do końca powinny być analizowane pod kątem racjonalnym, gdyż mają one w sobie pewien składnik gry.

Autor książki pisze też o tym, że samo słowo kicz jest słowem bez wątpienia pejoratywnym. Do końca XIX wieku kicz był w pewnym sensie wyalienowany i traktowany jako ubocze kultury. Dopiero sztuka pop artu zainspirowała ludzi, aby pochylili się nad kiczem i w pewnym sensie polubili, zauważyli w nim walory. Na przykład zauważono, że kicz ma duży potencjał rozrywkowy. Jest bardzo zabawny i uroczy. Kicz związany jest też z kulturą mieszczańską i sztuką użytkową. Można zatem powiedzieć, że im bardziej dana sztuka jest użytkowa, tym bardziej wchodzi ona w sferę kiczu. Na przykład architekt grzejników dekoracyjnych ociera się bardziej o kiczowatość niż malarz tworzący dzieło abstrakcyjne.

Poza tym, jak zauważa Abraham Moles, kicz to również sztuka masowa. To wszelkie rzeczy, które są stworzone dla mas. Wręcz wydaje się, że im więcej osób dany produkt ludzi, tym bardziej wkracza ta rzecz w sferę kiczu. Niektórzy artyści wręcz uważają, że jeśli dana rzeczy podoba się zbyt większej licznie osób tym bardziej zaczyna być to podejrzane. Mimo to każdy artysta nie gardzi popularnością. Każdy lubi być doceniany.

Cechą kultury kiczu jest również przyzwolenie na nią. Autor wspomnianej książki nazywa to cichym przyzwoleniem na zły gust. Pocieszające w kiczu jest to, że nie jest on cechą mniejszości. Jeśli nawet większość ma zły gust to jest to większość, która z racji bycia większością a nie mniejszością ma swoją rację.